PrzegladPrasy / "Dziennik" -Jak Krauze grał o życiowy kontrakt
p "Dziennik" - Jak Krauze grał o życiowy kontrakt Ryszard Krauze prowadził pokerową rozgrywkę, wchodząc na roponośne pola w Kazachstanie - pisze "Dziennik". W krytycznym momencie, gdy jego spółce Petrolinvest groziła realna utrata koncesji na poszukiwanie ropy, Krauze otrzymał wysoki kredyt, w wysokości 300 milionów złotych, z państwowych banków PKO BP i BGK (Bank Gospodarstwa Krajowego) na kontynuowanie inwestycji. Cztery dni później władze Kazachstanu przywróciły mu zagrożone pozwolenie. Przypadek? - zastanawia się "Dziennik". W tym czasie bankiem PKO BP kierował Marek Głuchowski, współwłaściciel kancelarii prawnej, która obsługuje firmy Krauzego. Szefem BGK podczas udzielania kredytu był natomiast Ireneusz Fąfara, były wiceprezes ZUS, odpowiedzialny za komputeryzację tej instytucji, przeprowadzonej przez należącą do Krauzego firmę Prokom. Kiedy zbliżał się zaplanowany na 16 lipca debiut giełdowy Petrolinvestu, biznesmen obawiał się wszystkiego, co mogło zaszkodzić sukcesowi jego spółki na giełdzie - czytamy w "Dzienniku". Gazeta wyjaśnia, że widok zakutego w kajdanki Andrzeja Leppera mógłby wywołać gigantyczny kryzys rządowy, a giełda kryzysów nie lubi. Dlatego - jak pisze "Dziennik" - Krauze mógł ostrzec szefa Samoobrony o planowanej 6 lipca przez CBA akcji w ministerstwie rolnictwa. Więcej o sprawie - w "Dzienniku". "Dziennik"/as/jędras
"Rzeczpospolita" ogłosiła listę siedmiu cudów Polski. Znalazły się na niej: kopalnia soli w Wieliczce, Stare Miasto w Toruniu, Zamek w Malborku, Zamek na Wawelu, Kanał Elbląski, renesansowe miasto Zamość oraz Rynek Główny i Stare Miasto w Krakowie. Cuda Polski wybrali internauci, którzy przez 3 tygodnie głosowali na najcenniejsze z listy 27 obiektów architektonicznych, ułożoną przez grono ekspertów. W głosowaniu wzięło udział 82 tysiące osób. "Rzeczpospolita" podkreśla, że zwycięzcy plebiscytu od początku mieli zdecydowaną przewagę nad pozostałymi kandydaturami. Wieliczka musiała jednak stoczyć zaciętą walkę z Toruniem. Na sukces tego miasta, a także Zamościa, zapracowały setki mieszkańców, którzy zachęcali do głosowania sąsiadów i współobywateli. Minister kultury Kazimierz Michał Ujazdowski powiedział gazecie, że wyniki plebiscytu potwierdzają atrakcyjność Krakowa. Poszkodowane zostały natomiast jego zdaniem mniej znane zabytki, jak na przykład Drzwi Gnieźnieńskie.
Minister Obrony Narodowej weźmie udział w obchodach 64. rocznicy bitwy pod Lenino - dowiedziała się "Rzeczpospolita". Po raz pierwszy od 1989 roku przedstawiciel polskiego rządu uczci pamięć żołnierzy armii Berlinga. Według gazety, na uroczystości nie zaproszono generała Wojciecha Jaruzelskiego, mimo że uczestniczył w bitwie, służąc w jednostce zwiadowczej. Piotr Semka w komentarzu do artykułu podkreśla różnicę między bohaterstwem żołnierzy-kościuszkowców a późniejszymi dokonaniami generała. Publicysta przypomina, że wielu żołnierzy, którzy nie zdążyli wyjechać z ZSRR z generałem Andersem nie miało innej możliwości walki o Polskę. Chociaż obchody będą skromne, a udział Jaruzelskiego jest wykluczony, decyzja ministra budzi kontrowersje. Z pomysłu ministra zadowoleni są kombatanci. Jednak zdaniem historyka Andrzeja Friszke bitwa pod Lenino nie jest wydarzeniem, które należałoby traktować jako święto narodowe. Dlatego informację o uczestnictwie Aleksandra Szczygły w uroczystościach traktuje w kategoriach kampanii wyborczej. Bitwa pod Lenino miała miejsce 12 października 1943 roku. W natarciu wojsk frontu białoruskiego uczestniczyła 1. Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, która poniosła znaczne straty. W walkach zginęło ponad 500 polskich żołnierzy, a prawie 1800 zostało ciężko rannych. Od 1950 roku rocznica bitwy była obchodzona jako święto Wojska Polskiego. "Rzeczpospolita"/jp/ab
"Rzeczpospolita" obala mit młodego polskiego inżyniera, który marzy o wyjeździe za granicę. Znacznie chętniej niż Polacy pracę poza ojczyzną podjęliby młodzi Niemcy i Francuzi. Blisko 85 procent studentów uczelni technicznych w Niemczech chętnie poszuka pracy w innym kraju. Deklaracje polskich studentów plasują się na poziomie młodych Brytyjczyków, Norwegów i Duńczyków. Około 65 procent z nich nie wyklucza wyjazdu z kraju za pracą. Nieco inaczej przedstawia się rankig szkół biznesowych. Tutaj najchętniej wyjazd deklarują Francuzi - około 84 procent. Nieco mniej chętni są Niemcy i Norwegowie - około 70 procent. Polscy ekonomiści wydają się być w tej grupie najmniej mobilni, skoro odsetek chętnych do wyjazdu wynosi najmniej - 59 procent. Wyniki badań wskazują na zmianę kryteriów wyboru pracodawcy. Coraz częściej liczy się prestiż, interesujące wyzwania, niż wyższe zarobki. Dlatego najbardziej atrakcyjnymi pracodawcami pozostają międzynarodowe koncerny, jak na przykład IBM, Nokia, czy Ernst & Young. Więcej o wyobrażeniach młodych ludzi o przyszłej karierze pisze "Rzeczpospolita". "Rzeczpospolita"/jp/ab